Odszkodowanie po wypadku za granicą – nie tylko dla narciarzy!

Patryk Zbroja            26 stycznia 2015            3 komentarze

Niby okres urlopowy w pełni, a pracy tyle, że nie wiadomo w co najpierw ręce włożyć…

Zebrałem się jednak dzisiaj, żeby zwrócić uwagę głównie narciarzy i to tych, którzy wybierają zagraniczny kierunek zimowego szaleństwa! Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie do nich dołączę 🙂

Niestety zdarza się, że w czasie uroczej narciarskiej eskapady w Aply czy Dolomity, bądź do naszych południowych sąsiadów, dochodzi do kolizji lub nawet wypadku, którego jesteś uczestnikiem 🙁

Co wtedy?

Oczywiście nie załamuj rąk 🙂

O podstawowych kwestiach związanych z likwidacją szkody wspominałem już we wcześniejszym wpisie „Wypadek za granicą” .

Krótkie przypomnienie:

1) zabezpiecz miejsce zdarzenia,

2a) jeżeli uszkodzenia są niewielkie możesz spróbować spisać oświadczenie (o ile się dogadacie) o sprawcy kolizji; dobrze jest wozić takie wydrukowane oświadczenie ze sobą (pewnie najlepiej w wersji polsko-angielskiej, choć możesz się pokusić o wersję polsko-niemiecką, bo o wersje polsko-włoską, czy polsko-czeską będzie trudniej 🙂

2b) jak się nie dogadasz albo uszkodzenia są poważne lub doszło do wypadku (i są osoby ranne), wezwij policję,

3) szkodę zgłoś w miarę możliwości niezwłocznie telefonicznie lub mejlowo (o ile masz dane ubezpieczyciela lub zgłaszasz szkodę ze swojego AC). Możesz to zrobić jeszcze za granicą, albo po powrocie do Polski (tutaj możesz skorzystać ze stron Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych celem ustalenia reprezentanta zagranicznego ubezpieczyciela sprawcy);

Po przeprowadzonych postępowaniu likwidacyjnym, jeżeli nie będziesz zadowolony z wysokości wypłaconego odszkodowania lub zadośćuczynienia nie musisz pozywać sprawcę, ale jego ubezpieczyciela.

Pozew może być wniesiony do Sądu nie tylko według właściwości ogólnej pozwanego (tj. miejsca w którym ma siedzibę), ale i tam gdzie doszło do kolizji (zdarzenia wywołującego szkoda), albo wreszcie tam, gdzie miejsce zamieszkania ma poszkodowany. Jest to tzw. jurysdykcja, czyli możliwość rozpoznania sprawy przez sąd danego państwa.

Przekładając to na bardziej zrozumiały język, jeżeli zatem zostałeś poszkodowany w wypadku, do którego doszło w Austrii, a sprawcą był pojazd na tzw. niemieckich blachach, to możesz pozwać o zapłatę odszkodowania lub zadośćuczynienia ubezpieczyciela tego pojazdu (oczywiście zakładając, że jest to firma niemiecka) w Niemczech, w Austrii lub w Polsce.

I – co jest ciekawe i jednocześnie coraz powszechniejsze w polskich sądach – prawem właściwym do rozpoznania tej sprawy nie będzie musiałoby być prawo austriackie, lecz prawo polskie.

To duże ułatwienie nie tylko dla Ciebie, ale i dla mnie jako prawnika.

Nie muszę przecież Ci wykazywać, że łatwiej jest mi przeanalizować sprawę pod kątem polskiego Kodeksu Cywilnego niż niemieckiego BGB lub austriackiego ABGB 🙂

Na koniec, małe sprostowanie.

Naturalnie powyższy wpis nie dotyczy jedynie narciarzy… ale – snowboardzistów i wszystkich innych podróżujących samochodem po Europie również 🙂

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Adam Knopik |Wypadek samochodowy w Niemczech Styczeń 26, 2015 o 19:57

Oczywiście, w Polsce łatwiej jest poruszać się w prawie polskim, tylko w odniesieniu do dochodzenia odszkodowań z tytułu wypadów samochodowych jest to średnio opłacalne, gdyż np. wg prawa niemieckiego i niemieckich standardów otrzymamy wyższe odszkodowanie niż to, które otrzymalibyśmy w Polsce.

Dodatkowo dochodząc odszkodowania przed niemieckim ubezpieczycielem / sądem bez problemu uzyska się zwrot kosztów wyceny biegłego czy wynagrodzenia adwokata (przy założeniu, że sprawa jest oczywista i winę w 100% ponosi sprawca – w przeciwnym przypadku odpowiedzialność obu stron będzie miarkowana) – a Ci, wiedząc, że sprawa załatwiana jest w Niemczech poczekają na swoje wynagrodzenie, aż wypłaci im je ubezpieczyciel sprawcy.

Także w większości spraw pod kreską praktycznie uzyska się odszkodowanie zupełnie nie ponosząc kosztów :), że o szybkim tempie załatwiania spraw (sądowych) nawet nie wspomnę 🙂

Pozdrawiam, A.K.

Odpowiedz

Patryk Zbroja Styczeń 27, 2015 o 07:47

Witaj Adamie,
Zakładałem, że mogę liczyć na Twój komentarz w tej sprawie 🙂
Problem w tym, że narciarz wracający do Polski nie zawsze będzie zainteresowany czekaniem na rozstrzygnięcie w Niemczech, zwłaszcza wtedy gdy pojazd jest naprawiany w Polsce. Nie łatwo jest nam wyjść ze sporem poza granicę.
Choć z drugiej strony, dla odważnych, może być to ciekawa alternatywa 🙂
pozdrawiam

Odpowiedz

Adam Knopik |Wypadek samochodowy w Niemczech Styczeń 27, 2015 o 09:20

Nie pomyliłeś się Patryku, zresztą w tych kwestiach zawsze możesz na mnie liczyć 🙂

Co do wychodzenia ze sporem poza granicę – to spór jest już przecież za granicą (patrząc od strony Polski), skoro wypadek się tam zdarzył 🙂 nie mniej jednak masz rację, że sytuacja sytuacji nie jest równa i zawsze trzeba rozważyć „za” i „przeciw”…

A co do wyboru prawa właściwego – to przypomniała mi się sprawa mojej koleżanki – polki mieszkającej w Niemczech, która na parkingu IKEA w Holandii miała kolizję swoim samochodem (zarejestrowanym w DE) z samochodem należącym do Belga (na belgijskich blachach) – przyznasz, że to ciekawa konstrukcja prawna 🙂

Pozdrawiam, A.K.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: