Ferrari kontra Smart

Patryk Zbroja            27 lutego 2014            8 komentarzy

Przeglądałem wczoraj w sieci wyniki piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Trzeba przyznać, Real Madryt wygrywając w pięknym stylu na wyjeździe 6:1 skutecznie zapracował na to, że – jak twierdzą złośliwi – Schalke 04 Gelsenkirchen powinno zmienić nazwę na Schalke 16 Gelsenkirchen…

Nie o tym miałem jednak pisać 😉

Natrafiłem bowiem na wpis opisujący kolizję z Berlina, w której udział wzięły dość nietypowe pojazdy: Ferrari 458 Speciale oraz Smart.

Na szczęście obyło się chyba bez ofiar. Opis i zdjęcia znajdziesz  tutaj.

Prawdopodobnym sprawcą zdarzenia był kierowca Smarta, który nie zatrzymał się na czerwonym świetle. Zasada odpowiedzialności powinna być zatem jasna.

Koszty za naprawę Ferrari ponosi ubezpieczyciel OC Smarta. Na pewno nie jest to dla niego najlepsza informacja. Ceny tego modelu Ferrari w przeliczeniu rozpoczynają się od 1.100.000 PLN. A zatem naprawa nie będzie również tania.

Na pierwszy rzut oka kierowca Ferrari  ma również prawo do korzystania w czasie naprawy z pojazdu zastępczego. Koszty najmu takiego pojazdu są bowiem co do zasady składnikiem odszkodowania.

Tutaj pojawia się jednak problem. Na czym on polega?

Pojazd marki Ferrari (niezależnie od konkretnego modelu) to samochód luksusowy z takim, nazwijmy go: „zacięciem sportowym”. Jeżeli okazałoby się, że kierowca (załóżmy że jest właścicielem), miałby również w garażu do dyspozycji inne samochody (i to obojętnie, czy marki Ferrari, czy też np. małego Smarta), to jestem sobie w stanie wyobrazić skuteczne zakwestionowanie przez ubezpieczyciela możliwości pokrycia kosztów najmu pojazdu zastępczego.

Argument będzie taki: poszkodowany powinien w miarę możliwości nie zwiększać rozmiarów szkody. Skoro ma inne samochody, to powinien je wykorzystywać w czasie naprawy i nie może domagać się zwrotu kosztów najmu dodatkowego pojazdu w takiej sprawie.

Takie stanowisko ogranicza kompensacyjną funkcję odszkodowania i zasadę pełnej jego wypłaty.

W konkretnym przypadku można jednak z takim poglądem trochę powalczyć. Zwłaszcza, gdy właściciel nie ma w garażu drugiego Ferrari, a planował w międzyczasie np. wyjazd urlopowy do Włoch z małżonką samochodem tej właśnie marki.

Sprawa sądowa byłaby bardzo ciekawa

 

{ 8 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Adam Knopik | Wypadek samochodowy w Niemczech Marzec 2, 2014 o 20:18

Odnośnie najmu pojazdu zastępczego – to jeśli właściciel ma inny samochód do dyspozycji – to nie ma szans uzyskać w DE zwrotu kosztów pojazdu zastępczego.

Jeśli jednak jest to jego jedyny samochód (co w praktyce chyba się nie zdarzy bo trudno mi sobie wyobrazić sytuację, aby właściciel Ferrari miał tylko jeden samochód :)) – to oczywiście będzie mógł dochodzić zwrotu kosztów samochodu zastępczego. Pytanie tylko jakiego?

W Niemczech (a w Berlinie czy w Monachium to już w ogóle) posiadanie Ferrari nie jest czymś szczególnie nadzwyczajnym – co jednak nie zmienia faktu, że jest to samochód luksusowy.

Co do zasady powinien to być samochód podobnej klasy do tego, który uległ wypadkowi. Natomiast z faktury za najem takiego samochodu sądy niemieckie zwykle obcinają około 15% kwoty, gdyż uznają, że przez okres, w którym korzystało się z samochodu zastępczego – zaoszczędziło się na opłatach, podatkach i kosztach amortyzacji własnego samochodu – więc trzeba to jakoś wyrównać.

Aby takiej sytuacji uniknąć – dobrze jest wynająć samochód o klasę niższy od tego, który uległ wypadkowi – wówczas koszty najmu samochodu zastępczego powinny zostać zasądzone w całości.

Ciekawostka – wynajmując samochód w DE lepiej nie chwalić się, że to ma być samochód zastępczy na czas naprawy naszego, który uległ wypadkowi. Powszechna (niechlubna) praktyka firm wynajmujących samochody jest taka, że gdy tylko dowiedzą się, że chodzi o samochód zastępczy – od razu zapalają im się lampki w oczach (z euro) i w takiej sytuacji pokazują „ulepszony” cennik – z cenami oczywiście wyższymi niż mają w standardowej ofercie 🙂

Jeżeli cena wynajmu samochodu będzie mocno wyższa od tej rynkowej – to ubezpieczyciel będzie się w stanie skutecznie wybronić przed zwrotem tak zawyżonych kosztów najmu samochodu zastępczego i sąd na pewno tę sumę odpowiednio zredukuje.

Jeśli w przedmiotowej kolizji kierowca Smarta rzeczywiście był winny – a jego ubezpieczyciel będzie musiał pokryć koszty naprawy Ferrari – to już wyobrażam sobie nową wysokość składki ubezpieczeniowej dla kierowcy Smarta… 🙂

P.S.
A propos Ligi Mistrzów – przed meczem kolega mi powiedział, że Real nie będzie miał tak łatwo z Schalke, gdyż mają potężnego sponsora (koncern VW) i poczynili odpowiednie wzmocnienia – strach pomyśleć jaki byłby wynik bez tych wzmocnień 🙂

Odpowiedz

Patryk Zbroja Marzec 5, 2014 o 08:01

Dziękuję Adamie za wyjaśnienie praktyki zza naszej zachodniej granicy. Choć szczerze mówiąc, myślałem, że jest ona nieco bardziej korzystna dla poszkodowanych 🙂
A jak wygląda w DE rynek „bezgotówkowego” najmu pojazdu zastępczego w takich sprawach?

pozdrawiam

Odpowiedz

Adam Knopik | Wypadek samochodowy w Niemczech Czerwiec 5, 2014 o 10:48

Nie ma sprawy 🙂

Bezgotówkowy najem w DE oczywiście istnieje i ma się bardzo dobrze. Powód jest bardzo prosty – firmy wynajmujące samochody zastępcze walczą o klienta, a oferta najmu bezgotówkowego jest na pewno potencjalnie bardziej korzystna dla potencjalnego klienta, niż wykładanie wszystkiego z własnej kieszeni.

Poza tym działa tu też psychologia… jak się za coś nie płaci od razu to chętniej i (często) dłużej się z tego korzysta. Na to właśnie m.in. liczą firmy wynajmujące samochody.

Bezsprzeczne jest, że jeśli potencjalny klient musiałby za taki najem sam zapłacić z własnej kieszeni, to dwa razy by się zastanowił, czy aby na pewno samochód zastępczy jest mu niezbędny do życia – i czy akurat taki samochód i czy na taki długi okres 🙂

Oczywiście firmy te dobrze zabezpieczają swoje interesy, na wypadek gdyby kosztów najmu nie udało się w całości ściągnąć od ubezpieczyciela / sprawcy. Stosuje się tu „zwrotną” cesję wierzytelności – czyli jak nie uda się ściągnąć całości od winowajcy – to drogi kliencie Ty będziesz musiał pokryć resztę 🙂

Czyli jakby nie było, firmy wynajmujące samochody zastępcze zawsze wyjdą na swoje 🙂

Pozdrawiam, A.K.

Odpowiedz

Patryk Zbroja Czerwiec 11, 2014 o 17:24

Dziękuję Adamie, no to w Polsce ryzyko prowadzenia działalności w zakresie wynajmu bezgotówkowego jest zdecydowanie większe.
Sądy – zwłaszcza gospodarcze – bardzo nieufnie podchodzą do umów tego typu.
Spotkałem się już z orzeczeniami, w których – jeżeli najemca nie uzgodnił stawki czynszu, ba w ogóle nie był nią zainteresowany (z uwagi na bezgotówkową formę likwidacji szkody) – Sądy odmawiały zasądzenia odszkodowania lub obniżały jego wartość do niskiej średniej. W konsekwencji przedsiębiorca ponosi koszty takiego postępowania. Niektórzy zabezpieczają się klauzulami umownymi, które umożliwiają dochodzenie różnicy czynszu najmu od klietna. Jednak jest to delikatna sprawa i nie wszyscy poszkodowani godzą się na takie rozwiązania.
pozdrawiam

Odpowiedz

E§W Kwiecień 8, 2014 o 11:18

Witam Panie Patryku,

Sprawa w sądzie byłaby rzeczywiście interesująca. Ciekawe czy w przypadku poważniejszej kolizji przykładowego ferrari – koszty naprawy zmieszczą się w zakresie sumy gwarancyjnej i oczywiście kwestia oryginalnych części z logo lub bez loga producenta.

Pozdrawiam
EGW

Odpowiedz

Patryk Zbroja Kwiecień 8, 2014 o 13:08

Witam,
Myślę, że suma gwarancyjna będzie wystarczająca 🙂
Ale ja jestem ciekaw, czy na rynku w ogóle są powszechnie dostępne części do Ferrari bez loga producenta…
pozdrawiam

Odpowiedz

Jan Maj 30, 2014 o 13:44

Oj dużo takich bitych aut do nas trafia i często właściciel nawet nie wie co się działo z jego autem wcześniej i nawet lepiej mu nie mówić, niech włosy mają kolor. Bardzo rzeczowa wypowiedź tego pana od wypadków w Niemczech, dobrze się czyta.

Odpowiedz

Adam Knopik | Wypadek samochodowy w Niemczech Czerwiec 5, 2014 o 10:50

Dziękuję Panie Janie! Zapraszam w takim razie do odwiedzin mojego bloga 🙂
Pozdrawiam serdecznie! A.K.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: