Dla takich chwil warto być adwokatem…

Patryk Zbroja            09 lipca 2018            Komentarze (0)

Prowadziliśmy sprawę sądową o zapłatę zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej od 2010 roku.

To był długi i bardzo skomplikowany proces.

Najpierw walczyliśmy w postępowaniu karnym, które zostało jednak umorzone.

Następnie wszczęliśmy postępowanie cywilne przed Sądem Okręgowym, gdzie po długotrwałym i mozolnym postępowaniu dowodowym, a także 4 opiniach biegłych różnych specjalności, ostatecznie udało nam się sprawę wygrać zarówno co do zasady, jak i w znacznej części co do wysokości!

Okazuje się, że ze 150.000 zł, które żądaliśmy w pozwie na każde z dwojga rodziców tytułem zadośćuczynienia, Sąd zasądził po 70.000 zł plus odsetki ustawowe za opóźnienie, co razem dało ponad 120.000 zł na rzecz każdego z powodów.

Może kwoty te nie są najwyższe w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Jednak to w jaki sposób wygraną sprawę przyjęli nasi klienci było czymś niepowtarzalnym.

Nie zapomnę nigdy łez w ich oczach, wyraźnego poczucia sprawiedliwości i uczucia ulgi, czy też wreszcie i emocjonalnego przytulenia pełnomocnika, choć na początku wydawało mi się co najmniej niezręczne, ale ostatecznie było przecież wyzwolone przez pozytywne emocje.

Niesamowite uczucie…

Dla takich chwil warto być adwokatem…

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: