5 sprytnych zagrań ubezpieczycieli cz. 2 „zamiast auta wsiądź na rower”

Patryk Zbroja            04 grudnia 2014            Komentarze (1)

Witam Ciebie serdecznie,

Muszę przyznać, że wczoraj dostałem ostry wycisk w czasie treningu i do dzisiaj czuję jego skutki 🙂
Ale forma rośnie na tyle, aby powrócić do zagadnień związanych z artykułem pt. „5 sposobów, jak ubezpieczyciele oszukują kierowców”.

Ostatnio przedstawiłem Tobie parę swoich spostrzeżeń dotyczących Sztuczki 1 „Niby wrak, a wraca na drogi”, zaczęliśmy od tzw. szkody całkowitej.

A dzisiaj:

Sztuczka 2. „Zamiast auta wsiądź na rower”.

Aktualnie zasadność najmu pojazdu zastępczego (w przypadku szkód likwidowanych z OC sprawcy) nie budzi już żadnych wątpliwości tak, jak np. 5 lat temu. Nie musisz zatem jeździć do pracy rowerem, czy odwozić dzieci do przedszkola i szkoły autobusem 🙂

Powołane w publikacji orzeczenie Sądu Najwyższego (z 17.11.2011 r. sygn. III CZP 05/11) tylko potwierdziło istniejącą już w sądach niższych instancji praktykę.

Podstawowe problemy dotyczące najmu pojazdu zastępczego i kwestionowane przez ubezpieczycieli są dwa:

1) stawka czynszu najmu,
2) czas najmu.

Opowiadałem już o nich kiedyś w video-wpisach:

„Kilka słów o najmie pojazdu zastępczego – vol. 1”

„Najem pojazdu zastępczego vol. 2 – stawka czynszu najmu”

„Najem pojazdu zastępczego vol. 3 – uzasadniony czas najmu”

Jeżeli masz chwilę czasu, warto do nich sięgnąć.

W każdym razie w tym miejscu przypomnę Tobie krótką charakterystykę tych zagadnień:

Stawka czynszu najmu

Słuszna jest uwaga, że stawka czynszu najmu pojazdu zastępczego (na ogół określana na dobę) powinna być dopasowana do cen rynkowych.

Przed zawarciem umowy warto porównać choćby w internecie oferty tzw. „wypożyczalni” działających w Twoim regionie.

Na marginesie – termin „wypożyczalnia” nie jest w tym przypadku prawidłowy. Umowa, na podstawie której korzystasz z pojazdu zastępczego to na ogół umowa najmu, a nie – umowa pożyczki 🙂 Trzeba jednak przyznać, że w mowie potocznej termin ten jest już tak ugruntowany, że jakakolwiek z nim walka jest chyba z góry skazana na porażkę.

Ale wracajmy do najmu pojazdu zastępczego…

Przykładowo, jeżeli uszkodziłeś pojazd marki Fiat Punto, to sprawdź jakie są stawki za najem pojazdu podobnej klasy (tzw. klasy B) i staraj się zawrzeć umowę na rynkowym poziomie. Masz jednak tutaj swobodę wyboru. Możesz zapłacić więcej, jeżeli zależy Ci na pełnym ubezpieczeniu pojazdu zastępczego, braku limitu kilometrów, braku wpłaty kaucji, czy nawet bezgotówkowej formie rozliczenia (choć z w tym ostatnim temacie orzecznictwo nie jest jednolite). Oferty w tym zakresie mogą się różnić.

Istotne jest też, że pojazd zastępczy powinien być tej samej klasy co pojazd uszkodzony (i z podobnym wyposażaniem, np. klimatyzacją). Nie wyklucza to możliwości najmu pojazdu wyższej klasy (np. Peugeota 508, pojazd klasy D), ani – tym bardziej pojazdu klasy niższej (np. Peugeota 106, klasy A). Tyle tylko, że ubezpieczyciel będzie ponosił odpowiedzialność odszkodowawczą jedynie do wartości czynszu za samochód o klasie porównywalnej do samochodu uszkodzonego. Tak będzie np. w sytuacji kiedy umówisz się z wynajmującym, że w czasie naprawy Twojego Fiata Punto, będziesz jeździł Peugeotem 508, ale w cenie Fiata Punto.

Czas najmu pojazdu zastępczego

Uzależniony jest przede wszystkim od rzeczywistego czasu naprawy pojazdu uszkodzonego i powinien być jego konsekwencją.

Ubezpieczyciele na ogół powołują się w tej sytuacji na tzw. technologiczny czas naprawy, wynikający z kalkulacji naprawczej.

Nie uwzględniają jednak przy tej „sztuczce”:

  • okresu, który upływa od dnia zgłoszenia szkody do pojawienia się likwidatora lub rzeczoznawcy, który uzgadnia z warsztatem zakres koniecznych prac (czyli tzw. pierwszych oględzin),
  • okresu od dnia oględzin do dnia doręczenia warsztatowi kalkulacji naprawy przygotowanej przez ubezpieczyciela,
  • okresu od dnia zgłoszenia przez warsztat ponownych oględzin (gdy po demontażu niektórych części okazuje się, że jest szereg dodatkowych uszkodzeń, które nie były widoczne przy pierwszych oględzinach) do dnia oględzin i znów doręczenia ponownej kalkulacji,
  • okresu od dnia zamówienia części zamiennych przez warsztat do ich dostawy;
  • dni wolnych od pracy warsztatu (np. weekendów lub dni świątecznych);
  • dni koniecznych do wyschnięcia lakieru (w przypadku napraw blacharsko-lakierniczych) i ewentualnych poprawek;

A przy rzetelnym uwzględnieniu tych okoliczności rzeczywisty i uzasadniony czas naprawy pojazdu w konkretnym przypadku może się wydłużyć co najmniej o kilka do kilkunastu dni. Spotkałem się w swojej praktyce również z przypadkami (wynikającymi głównie z opieszałości niektórych ubezpieczycieli), w których rzeczywista naprawa była dłuższa od tzw. technologicznego czasu nawet o kilka albo nawet kilkanaście tygodni.

Istotą wykazania tego okresu jest tutaj współpraca warsztatu, który powinien udokumentować (np. w formie oświadczeń zawierających harmonogram czasu naprawy i korespondencji mejlowej z ubezpieczycielem), jaki był rzeczywisty czas naprawy oraz, że ewentualne jego przedłużenia nie wynikało z przyczyn leżących po stronie warsztatu.

Nie zgodzę się tutaj z sugestią, że nie opłaca się „Ci się iść do sądu”, przynajmniej osobiście.

Jeżeli pojazd zastępczy był Tobie potrzebny, zgodziłeś się na określoną rynkową stawkę za jego najem, stawka odpowiadała klasie pojazdu uszkodzonego, monitowałeś naprawę w warsztacie, który jest w stanie przedstawić przekonująco okoliczności wydłużające jej czas, a w końcu zwróciłeś pojazd zastępczy tego samego dnia, w którym naprawę zakończono i zapłaciłeś umówiony czynsz – to szansa na wygraną w Sądzie jest niemal pewna.

Sprawy te wcale nie są bardziej skomplikowane od tych związanych z dochodzeniem odszkodowania za naprawę pojazdu. W większości przypadków nie potrzebujesz bowiem nawet opinii biegłego, żeby taką sprawę wygrać. Wysokość stawki czynszu najmu albo rzeczywisty czas naprawy to kwestia faktów, który mogą być wykazane innymi dowodami (wydrukami z internetu, dokumentami z warsztatu, zeznaniami mechanika, czy Twoim przesłuchaniem). Nie jest to kwestia wiedzy specjalnej, do której potrzebny jest biegły 🙂

Prawdą jest jednak, że wygodniejsze jest skorzystanie z najmu objętego tzw. bezgotówkowym rozliczeniem.

Pisałem o tym niedawno w krótkiej analizie:  „Cesja wierzytelności, czyli otwieram puszkę Pandory…”.

W takim przypadku, to „wypożyczalnia” dochodzi odszkodowania od ubezpieczyciela i walczy z nim w Sądzie.

Co do zasady nie płacisz wtedy kosztów takiego postępowania oraz nie musisz uiszczać czynszu za najem (jeżeli masz możliwość rozliczenia całości lub części VATu, na wpłacasz jedynie jego równowartość). Na ogół jednak jesteś wzywany jako świadek w procesie. Musisz wyjaśnić, do czego potrzebny był Tobie samochód zastępczy, potwierdzić, że akceptowałeś stawkę rozliczenia przyjętą przez „wypożyczalnię” i przedstawić przesłanki, którymi kierowałeś się dokonując wyboru właśnie tej firmy, a nie innej, zwłaszcza tańszej, czy wskazywanej przez ubezpieczyciela (o ile podjął taki trud).

Istotna jest też treść samej umowy cesji. Jeżeli „wypożyczalni” nie uda się uzyskać pełnego odszkodowania od ubezpieczyciela, czasem ma ona możliwość dochodzenia tej kwoty od Ciebie 🙂

Podsumowując, zasada jest prosta – jeżeli masz kasę, to zapłata „wypożyczalni” zwiększa pewność wygranej i zapłaty pełnego odszkodowania od ubezpieczyciela.

Jeżeli nie masz odpowiedniego budżetu (są to w końcu Twoje dodatkowe koszty, których nie przewidywałeś), to starasz się o tzw. najem „bezgotówkowy”.

W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości w tych sprawach, zapraszam Ciebie na Forum.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Robert50 Lipiec 24, 2016 o 21:19

Przyciągam pecha. Dwukrotnie korzystałem z OC sprawcy, raz zrobiłem to normalnie samemu szarpiąc się z ubezpieczycielem, drugi raz mądrzejszy byłem i zostawiłem formalności firmie wynajmującej samochody – Panek. Tak też radzę robić, bo jednym z kolejnych zagrań jest oszukiwanie, że rzekomo nie można wynająć auta z OC sprawcy albo miganie się od zwrotu całości.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: