Prawomocny wyrok ws. wypadku w Kamieniu Pomorskim. Rodzinom pozostaje walka z PZU…

Patryk Zbroja            13 października 2016            Komentarze (0)

Witam Ciebie serdecznie po nieco dłuższej przerwie.

Dzisiaj Sąd Apelacyjny w Szczecinie wydał wyrok utrzymujący w mocy (z niewielkimi zmianami) orzeczenie Sądu Okręgowego dotyczące Mateusza S. – sprawcy wypadku z 1.01.2014 r. w Kamieniu Pomorskim.

W mediach jest o wyroku już dość głośno. Mediów publicznych niestety od jakiegoś czasu już unikam, ale zerknij np. tutaj.

Oskarżony został prawomocnie skazany za umyślne (z tzw. zamiarem ewentualnym) spowodowanie katastrofy w ruchy lądowym, w wyniku której zginęło 6 osób, na 15 lat pozbawiania wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. To maksymalny wymiar kary, który mógł orzec Sąd w tej sprawie; ustalając również, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie oskarżony będzie mógł się ubiegać dopiero po 12 latach izolacji.

O szczegółowych aspektach prawnych oraz linii obrony oskarżonego pisałem już wcześniej tutaj.

Występowałem w tej sprawie jako pełnomocnik części pokrzywdzonych rodzin. Nie ukrywam, że odczuwam sporą satysfakcję z faktu, że sądy obu instancji podzieliły ostatecznie przedstawianą przez nas argumentację i ocenę prawną całej sprawy.

W tym momencie, po prawomocnym stwierdzeniu sprawstwa i winy oskarżonego, dla pokrzywdzonych i rodzin ofiar otwiera się droga do dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych. Oczywiście nie ma faktycznej możliwości, aby sam oskarżony, który spędzi w warunkach zakładu karnego jeszcze wiele lat, byłby w stanie wywiązać się z obowiązków zapłaty wysokich odszkodowań i zadośćuczynień w tej sprawie.

W tej sytuacji wszystkim pokrzywdzonym pozostaje walka z ubezpieczycielem tj. PZU. Nie ukrywam, że nie będzie to droga łatwa. Pomimo przesądzenia odpowiedzialności ubezpieczyciela z tytułu polisy OC z uwagi na treść prawomocnego wyroku w sprawie karnej, konieczne będzie jeszcze rzetelne ustalenie wysokości odszkodowania, renty lub zadośćuczynienia (głównie związanego ze śmiercią osób najbliższych) oraz przekonanie sądu cywilnego o zasadności dochodzonych w każdym przypadku roszczeń.

W tej sprawie warto jednak walczyć dalej, do samego końca…

Czy można wygrać w sądzie z PZU?

Patryk Zbroja            17 listopada 2015            12 komentarzy

Oczywiście, że można i z całkiem niezłym skutkiem 🙂

Taka oto sytuacja:

PZU był ubezpieczycielem sprawcy kolizji. Ustalił w toku prowadzonego przez siebie postępowania, że naprawa pojazdu uszkodzonego (o wartości sprzed dnia kolizji na poziomie 18.700 zł) jest nieopłacalna. Zaproponował wypłatę odszkodowania wg tzw. metody szkody całkowitej. Tyle że wg PZU wartość „pozostałości” to kwota 16.215 zł. Do wypłaty pozostała zatem różnica… 2.485 zł. Dobre, prawda?

Poszkodowany poprosił mnie o pomoc w prowadzeniu tej sprawy. Rozpoczęliśmy od zlecenia wstępnej opinii warsztatu i rzeczoznawcy, którzy potwierdzili, że istnieje możliwość naprawy pojazdu w rozsądnej cenie ok. 20.000 zł. Poszkodowany podjął zatem decyzję o wykonaniu naprawy.

ID-10087546

W czasie naprawy sygnalizowaliśmy kilkakrotnie możliwość wykonania oględzin przed naprawą, w jej  czasie i po naprawie. Niestety, nie za bardzo wiadomo z jakich przyczyn, ale te możliwości zostały przez PZU zbagatelizowane. Likwidator pojawił się tylko raz, wtedy kiedy ustalał wartość pozostałości na 16.215 zł 😉

Po zakończeniu naprawy, przedłożyłem ubezpieczycielowi opłaconą przez poszkodowanego fakturę na poziomie tych 20.000 zł + VAT, ze szczegółową kalkulacją wykonanych czynności i użytych oryginalnych części z logiem producenta, proponując polubowne zakończenie sporu.

PZU podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko wskazując, że wartość naprawy jest wyższa od zakładanej wartości sprzed dnia kolizji na poziomie 18.700 zł.

Próbowałem, w odwołaniu od decyzji PZU wyjaśnić, że podstawą wypłaty odszkodowania w tej sprawie nie jest polisa AC, lecz ubezpieczenie OC sprawcy. W konsekwencji ubezpieczyciel nie może narzucać sposobu wyboru naprawienia szkody, zwłaszcza w sytuacji gdy poszkodowany sam zdecydował o naprawie pojazdu.

Dodatkowo okazało się, że na wolnym rynku pojazd (w stanie przed wypadkiem) jest wart co najmniej 20.000 zł, a ten sam ubezpieczyciel (u którego poszkodowany miał wykupioną polisę AC) zatwierdził rok wcześniej wartość pojazdu na poziomie 22.000 zł.

Niestety, argumenty te nie przekonały PZU.

Złożyliśmy zatem pozew. Było to w kwietniu 2012 r.

Ubezpieczyciel przegrał sprawę w pierwszej instancji, a w październiku 2015 r. Sąd Okręgowy oddalił apelację PZU i wyrok stał się prawomocny.

Podsumowując, zamiast 20.000 zł odszkodowania, PZU wypłaciło poszkodowanemu:

– 20.000 zł tytułem odszkodowania wraz z ponad 8.000 zł tytułem odsetek ustawowych (8 % w skali rocznej);

– ponad 4.200 zł tytułem kosztów procesu poniesionych przez powoda przed Sądem Rejonowym,

– 1.200 zł tytułem kosztów procesu poniesionych przez powoda w postępowaniu apelacyjnym;

Łącznie: 33.400 zł.

A dodatkowo, PZU musiało uiścić na rzecz Skarbu Państwa:

– ok. 2.500 zł tytułem kosztów opinii biegłych,

– 1.000 zł tytułem opłaty od apelacji;

O kosztach obsługi prawnej pełnomocnika PZU nie wspomnę.

Chyba nie było to dla PZU opłacalne postępowanie 😉

Na całe szczęście, nie zawsze proces jest konieczny.

Ugodowe rozwiązanie sporu zaoszczędza zawsze obu stronom kosztów, a poszkodowanemu czasu i niepotrzebnych emocji…

Witam Ciebie serdecznie,

Jak zapewne pamiętasz ze wcześniejszych moich wpisów, jestem pełnomocnikiem części rodzin ofiar tragicznego wypadku w Kamieniu Pomorskim (z dnia 1.01.2014 r.).

Sprawa karna wraca właśnie do ponownego rozpoznania przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Początek już 22.09.2015 r. o g. 9.00.

Niezależnie jednak, chciałbym Ciebie zachęcić o ile oczywiście masz możliwość pojawić się na Stadionie Pogoni w Szczecinie jutro (19.09.2015 r.) do udziału w Charytatywnym Transgranicznym Turnieju Piłkarskim „Razem Możemy Więcej„:

12011339_10201186691345177_8363427770657162855_n

Celem turnieju jest zebranie środków finansowych na pomoc dla dzieci, które straciły najbliższych w tragicznym wypadku w Kamieniu Pomorskim w 2014 roku. Turniej ma również zwrócić uwagę opinii publicznej na problem bezpieczeństwa pieszych w ruchu drogowym.

W rozgrywkach zagra dwanaście drużyn piłkarskich z Danii, Niemiec i Polski. A na boisku będzie można zobaczyć m.in. byłych reprezentantów kraju oraz zawodników znanych z występów w ekstraklasie, a także drużyny młodzieżowe.

W akcji zobaczymy m.in. Dariusza Adamczuka, Macieja Stolarczyka, Jarosława Araszkiewicza, Waldemara Krygera, Marka Rzepkę, Olgierda Moskalewicza, Artura Bugaja czy Ediego „Andradinę”.

Impreza – jak zapowiada organizator Grzegorz Matlak – planowana jest w konwencji sportowego festynu rodzinnego. Zapewnionych będzie szereg atrakcji. Mają być place zabaw, ślizgawki, balony, trampoliny, mobilne miasteczko połączone z nauką poruszania się w ruchu miejskim, a także ogródki gastronomiczne.

Zapowiada się ciekawe rodzinne spotkanie w szczytnym celu!

Urodziny i polityczny „coming out”!

Patryk Zbroja            01 września 2015            8 komentarzy

Dzisiaj na łamach bloga napiszę nieco inaczej i to nie tylko z powodu moich kolejnych urodzin (urodziłem się 1 września).

Ostatnie dni, to duża zmiana w moim dotychczasowym życiu. Po wczorajszym oficjalnym ogłoszeniu mojego startu w wyborach do Senatu RP czułem się trochę tak, jakbym wszedł do innej rzeczywistości, takiego świata „z drugiej strony lustra”.

Pełne wsparcie najbliższych mi osób, w tym tych, z którymi nawet różnię się spojrzeniem na szereg zjawisk społecznych, czy politycznych, dało mi jednak dużo wewnętrznej siły i mocy – przekonania, że podjęta przeze mnie decyzja jest słuszna.

Choć oczywiście teraz czeka nas ciężka praca dotycząca zbierania 2000 podpisów popierających moją kandydaturę (w Szczecinie i w Policach).

 IMG_8295-2

W każdym razie, spałem dzisiaj dobrze 🙂

Nad ranem wylałem parę litrów potu na siłowni; kawa, szybki przegląd aktualności w internecie, no i wróciłem do merytorycznej pracy w kancelarii.

W międzyczasie odbyłem parę spotkań z wartościowymi ludźmi i przystąpiłem do wstępnego kreślenia własnego programu i strategii działania w Senacie.

Właśnie, dlaczego Senat?

Przede wszystkim dlatego, że będąc senatorem mogę nadal wykonywać swój adwokacki zawód, czyli prowadzić działalność gospodarczą (choć oczywiście z pewnymi ograniczeniami). Właśnie dlatego, chciałbym być senatorem niezawodowym, a więc nie pobierającym tzw. uposażenia senatorskiego.

Izba Wyższa naszego Parlamentu to również arena nieco mniejszych emocji politycznych od Sejmu, mniej jałowych sporów i nieco mniej polityki (choć tutaj jestem realistą i złudzeń nie mam). A sam jestem przekonany, że moja wiedza w zakresie stanowienia prawa (głównie na poziomie lokalnym i w stosunkach między przedsiębiorcami) oraz przede wszystkim jego stosowania na co dzień (tutaj w pełnym zakresie), predysponuje mnie do tego stanowiska.

Tym bardziej, że rola Senatu RP, zwłaszcza w perspektywie prawdopodobnej zmiany rządzących w najbliższym czasie, w mojej ocenie, będzie jeszcze bardziej znacząca – zwłaszcza jako katalizatora poczynań władzy wykonawczej i Sejmu.

A do tego – tak uważam – potrzebni są ludzie myślący racjonalnie, dobrze przygotowani merytorycznie, uczciwi i rzetelni.

Dlatego widzę siebie osobiście w tym gronie 🙂

Chciałbym w Senacie być profesjonalnym przedstawicielem nie tylko adwokatury, dbającej o jakość prawa, czy środowiska żeglarskiego, ale również przedstawicielem interesów Pomorza Zachodniego, w tym przedsiębiorców – zarówno w bliskiej mi dziedzinie szeroko pojętej gospodarki morskiej oraz przemysłu jachtowego, jak i przemysłów kreatywnych. Widzę w tych obszarach bardzo silny potencjał, zwłaszcza w naszym szczecińskim regionie. A silna gospodarka, to silny region i silne Państwo.

Chciałbym również stać na straży praw i wolności obywatelskich, z zasadą równości wobec prawa na czele.

Takie hasła ma popierające mnie w tych wyborach ugrupowanie Nowoczesna Ryszarda Petru i z tymi hasłami bardzo się identyfikuję.

Szczegóły programu już wkrótce.

A to był w sumie takie nieco polityczny „coming-out”!

Po cichu liczę na Twoje wsparcie 🙂

Co grozi pijanemu żeglarzowi?

Patryk Zbroja            26 czerwca 2015            2 komentarze

Niezmiernie trudno sobie wyobrazić „prawdziwego” wilka morskiego bez butelki rumu lub bez morskich opowieści przy kuflu piwa…

Niestety, każdy żeglarz – amator mocniejszych trunków musi mieć się na baczności!

O ile prowadzenie statku lub innego obiektu pływającego w stanie nietrzeźwości było już do tej pory karane, tak – na skutek ostatniej ustawowej nowelizacji – od dnia 25 czerwca 2015 r. karane będą również osoby, które prowadzą choćby w tzw. stanie po spożyciu alkoholu.

Różnica jest dość istotna i przybliża omawiane tutaj rozwiązanie do przepisów związanych z sankcjonowaniem prowadzenia pojazdu mechanicznego w ruchu wodnym poprzez obniżenie dozwolonej granicy stężenia alkoholu we krwi lub wydychanym powietrzu.

A w konsekwencji – następuje zaostrzenie odpowiedzialności osób, które po rumie lub piwie zasiądą za sterem.

IMG_1735
fot. M.Wilczek – zdjęcie nieprzypadkowe, tak można się bawić również bez alkoholu.

Dla przypomnienia zatem:

1. Sankcjonowany stan w przypadku statku lub innego obiektu pływającego (tj. jednostki bez silnika, np. jachtu żaglowego bez silnika, kajaka lub roweru wodnego) rozpoczyna się teraz od 0,2 ‰ alkoholu we krwi lub od 0,1 mg alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza.

Kara to grzywna wymierzana w wysokości od 20 do 5.000 zł. Przy czym, wymierzając grzywnę bierze się pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste i rodzinne, stosunki majątkowe i możliwości zarobkowe. Czyli teoretycznie jest szansa, że bezrobotny student przyłapany w stanie „po spożyciu” na rowerze wodnym zapłaci 100 zł, natomiast istnieje duże ryzyko, że prezes zarządu giełdowej spółki prowadzący omegę, będąc w tym samym stanie, może być skazany na karę grzywny 4.000 zł.

Co istotne, ustawodawca nie przewiduje możliwości orzeczenia środka karnego w postaci zakazu prowadzenia statków lub innych obiektów pływających w takim przypadku.

Na szczęścia dla niektórych, nie ma również przepisu, który nakazywałby inaczej karać osoby prowadzące statek lub inny obiekt pływający w stanie nietrzeźwości (czyli od 0,5 ‰ alkoholu we krwi lub od 0,25 mg alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza). Można jednak być pewnym, że grzywna w takim przypadku będzie wymierzana – w zależności od stanu nietrzeźwości – w górnych ustawowych granicach.

2. Jeżeli sprawca w stanie po spożyciu alkoholu prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu wodnym (np. jacht motorowy, skuter lub nawet jacht żaglowy wyposażony w działający w danym momencie silnik przyczepny), to kara jest już surowsza – areszt (od 5 do 30 dni, który można jednak warunkowo zawieszać) albo grzywna nie niższa niż 50 zł.

Środkiem karnym jest w tym przypadku obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów określonego rodzaju (pojazdów mechanicznych w ruchu wodnym) – na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

3. Jeżeli wreszcie sprawca prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu wodnym w stanie nietrzeźwości to wtedy popełnia już przestępstwo, zagrożone karą grzywny (w wymiarze od 10 do 540 stawek dziennych o wartości od 10 zł do 2.000 zł każda), karą ograniczenia wolności (od 1 do 12 m-cy) lub karą pozbawienia wolności (od 1 m-ca do 2 lat, którą można jednak warunkowo zawieszać).

Orzeka się również wobec niego obligatoryjnie zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów lub pojazdów określonego rodzaju na okres od 1 roku do 10 lat.

 

To na razie tyle, ku przestrodze wszystkim żeglarzom i motorowodniakom.

Piłeś, nie płyń!